Enabled.pl - technologiczny portal informacyjny

Recenzja Guitar Hero: Aerosmith

Dodano: 29.05.2009
Recenzja Guitar Hero: Aerosmith

Oślepiony miłością do Guitar Hero 3, gdy dowiedziałem się o kolejnej, tym razem monotematycznej, części tej gry od razu wiedziałem – muszę to mieć. Gdy usłyszałem, jaki zespół został w tej części wzięty pod lupę, mój zapał trochę osłabł – wszak Aeorosmith nigdy nie był dla mnie jakimś ukochanym rockbandem. Jednak powiedziałem sobie – „stary – to przecież Guitar Hero – bierz!”. No i wziąłem. Pytanie tylko – warto było? Dowiesz się z poniższej recenzji.

Słów kilka o Guitar Hero…

Tym, którzy nigdy nie mieli z GH styczności należy się słowo wyjaśnienia. Otóż jest to gra muzyczna (gatunek ten nazywa się również grami rytmicznymi), którą przy lekkim przymrużeniu oka można nazwać symulatorem gitarzysty. Rozgrywka polega na tym, iż w centralnej części ekranu znajduje się gryf gitarowy, po którym przesuwają się różnokolorowe (zielone, czerwone, żółte, niebieskie oraz pomarańczowe) symbole oznaczające nuty. Aby zagrać nutę przytrzymujemy klawisz odpowiedniego koloru na specjalnym kontrolerze (plastykowa gitarka – naprawdę ciekawe urządzenie – niestety o raczej ograniczonym zastosowaniu w grach) i szarpiemy za strunę, to jest przełącznik znajdujący się na „pudle” kontrolera. Ważne jest idealne zgranie w czasie.

Wszystko to może brzmieć lekko skomplikowanie, ale zaręczam – jest to w stanie opanować każdy, kto kiedykolwiek grał w jakąkolwiek grę. Guitar Hero: Aerosmith do tej konwencji nie wprowadza żadnych zmian – tak więc pominę kwestie techniczne i przejdę do opisu samej produkcji.

Recenzja Guitar Hero Aerosmith

Dodaj do:
Komentarze do artykułu