Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest duża swoboda świata. Chcesz być dobry, zły? Nie ma problemu. Jedynym barierą jest Twój umysł i ograniczony, ale ogromny świat gry.
Pamiętam, jak grałem w drugą część (którą uważam nadal za najlepszą z serii) i tam świat był odkrywany znacznie szybciej, było więcej postaci niezależnych, a drobne szczegóły tworzyły niewyobrażalny klimat. W F3 mimo ogromu świata, nie odczuwam katharsis, moje emocje wypływają drobnym strumykiem, zamiast nieobliczalną rzeką „ach-ów”, „och-ów”.
Pomimo tego, jestem zadowolony ze świata wykreowanego w trzeciej części. Gdyby jeszcze był on bardziej zróżnicowany, a tu jedynie pustynia ze zgliszczami bez oznaki życia i pustynia ze zgliszczami bez oznaki życia, nawet brak jest jakichkolwiek robotów a jak spotkamy już jakieś miejsca to bliźniaczo podobne (nie mówię o miejscach kluczowych, tylko wędrowaniu do tych właśnie miejsc). Przecież akcja gry dzieje się (otwieram instrukcję) 200 lat po wojnie atomowej! Skarby ziemi, żywność przetrwała a fauna i flora nie bardzo, chociaż można spróbować to zrozumieć.